Praca – jak ją zabijają prywatne uczelnie i kierunki bez przyszłości
Tagi: dyplom, liceum, praca, rynek pracy, stolarz, studentKażdy student, gdy ukończy swój kierunek z dyplomem ma nadzieje, że będzie czekała na niego praca – niestety rzeczywistość w sposób bardzo brutalny weryfikuje tego typu tok rozumowania. Samo studiowanie i dyplom nie są już tak prestiżowe jak kiedyś, studia stały się pospolite, dostępność praktycznie każdy ma, a nawet jeżeli nie ukończył szkoły średniej z odpowiednim wynikiem wystarczy posypać pieniędzmi i może studiować prywatnie.

Co się dzieje z rynkiem pracy?
Praca, pracą, każdy potrzebuje w jakiś sposób zarabiać, niestety wraz z uczelniami prywatnymi skończył się etap weryfikacyjny, kto naprawdę zasługuję by studiować, a kto może sobie kupić dyplom. To dość ostro wypowiedziane słowa, jednak znajdą swoje uzasadnienie. Dlaczego, ktoś kto miał bardzo dobre wyniki w liceum i uczył się z myślą o studiach i przyszłości miałby mieć problem ze znalezieniem pracy, bo rynek pracy jest przesycony. A dlaczego jest przesycony? Ponieważ ktoś kto w szkole średniej grał w piłkę na podwórku całe dnie płaci za studiowanie, a myślicie że na tych studiach jest inaczej niż w szkole średniej? To jest też ogromny problem dla pracodawców, którzy muszą organizować ogromny przesiew wśród osób aspirujących do pracy u nich w firmie. Dlaczego coraz gorzej o spawaczy, stolarze czy szwaczki?

Dlaczego te zawody czasami są lepiej płatne niż marketingowca? Bo marketingowców jest od groma i pracują nawet już nie w wyuczonym zawodzie, a bardzo ciężko o dobrego stolarza. Czy stolarz to ktoś gorszy od marketingowca? Wątpie.

















